Strony

poniedziałek, 25 czerwca 2012

niedziela, 24 czerwca 2012

Prace domowe

W ramach zajęć edukacyjnych, integrujących, a także w imię oszczędności - postanowiliśmy sami umyć okna. Leo wspaniale uczestniczył w tym wiekopomnym wydarzeniu, baaardzo pomógł swemu tatusiowi, na którego barkach spoczął główny ciężar tej akcji.


A potem był niedzielny spacer.


sobota, 23 czerwca 2012

piątek, 22 czerwca 2012

Przedstawiamy nowe bebe!

Bebe Pola (?) siedzi w brzuchu od 20 tygodni i wygląda tak:


czwartek, 14 czerwca 2012

Corpus Cristi i tres amigos

Tradycyjnie długi weekend czerwcowy spędzony został w SRz w towarzystwie Maggie, Pio, Karo i Marka. W tym roku dodatkowo Jana i Antoniego! Było wesoło...:)

 Podjadki z antosiowego talerza.

 Tres amigos

I dzień Euro 2012

Rytuały

wtorek, 5 czerwca 2012

Pierwsze zdanie Lea

Było to zdanie pytające, padło rano, gdy Leo wyglądał przez okno wychodzące na parking:
"Nasz buma babaw?"
Czyli: "O, nasz samochód! Możeby tak pojechać na plac zabaw?"

niedziela, 3 czerwca 2012

Co to?

A raczej "to tooooo...?" - pytanie, przed którym ostrzegali nas doświadczeni rodzice starszych dzieci, zaczęło pojawiać się na ustach Lea z zatrważającą regularnością i częstotliwością. Leo pyta w ten sposób wielokrotnie o rzeczy nowe i nieznane, ale też znane, ale o nazwach trudnych do wymówienia.

A to Leo-kotek, po pierwszym w życiu "malowaniu buziek" na sobotnim festynie dniodzieciowym.



czwartek, 31 maja 2012

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka zaczął się u nas już wczorajszego wieczoru, kiedy to Leo dostał od wuja Konrada specjalnie skomponowany, piękny i pyszny deser z naszej ulubionej lodziarni Malinova. Niestety, okazało się, że Leo nie jada lodów! Dziwne dziecko...


środa, 30 maja 2012

niedziela, 27 maja 2012

Niedzielne rekreacje

Nowe miejsce - nowe atrakcje: Miasto Cypel.

Hamak zaanektowany błyskawicznie 

Powrót do bazy 

Identyczne miny 

Ogólnie - brawo

Foto by Konrad

sobota, 26 maja 2012

piątek, 25 maja 2012

Leo pod opieką Babć

Do Paryża pojechaliśmy dzięki dzielnym Babciom Leonarda, które zgodziły się z Nim zostać - w sumie aż przez 5 dni! Dziękujemy! Mamy dowody na to, że całe towarzystwo spędziło czas wesoło, no a Leo szczególnie - spacerowany, karmiony i (o zgrozo!) noszony na rękach!:)








Paris

Właściwie nie powinniśmy o tym wspominać, bo akurat Bebe został w Polsce, ale mały wyjątek - wybaczycie:) Wspaniałe 5 dni, chociaż padało i było chłodno. Widzieliśmy wieżę i byliśmy w muzeum, zjedliśmy ser i wypiliśmy wino.
A za magiczną gościnę i towarzystwo dziękujemy Dorotce, Joelowi i Kamilowi - Wasze zdrowie!:


Więcej zdjęć tu: http://www.flickr.com/photos/stempniaked/sets/72157629891068250/

wtorek, 15 maja 2012

Zimbo

Czyli oczywiście: "zimno" po leowemu. Majowy spacer po Polu Mokotowskim.



niedziela, 6 maja 2012

Sucha Rzeczka Grand Opening!

Cóż to był za weekend, który stał się ponad tygodniem. Kanikuła pełną gębą (ok. 30st) w Suchej Rzeczce trwała dobre kilka dni. Dzieciaki biegały na golasa. Dorośli kąpali się (w kwietniu!) i wieczorami zaludniali werandę. Nawet Leo zamoczył pupę w jeziorze. Ale jednak uznał, że "zimbo".

A to wszystko, we wciąż dość surowej scenerii szarych trzcin i małych listków na drzewach. Dość niesamowite.

Warto przypomnieć, że rok wcześniej o tej porze padał jeszcze śnieg! My też prawie do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy pogoda pozwoli na wakacjowanie w Suchej Rzeczce.

Tym razem, oprócz korzystania z pogody, pobyt w Suchej Rzeczce wiązał się z kilkoma ważnymi "pierwszymi razami":

  • pierwszy strup na kolanie (w języku Leo po prostu "boli")
  • pierwsze bliskie spotkanie ze zwierzyną hodowlaną - krową, gęsiami, świniami, kurami...
  • pierwsze zanurzenie w jeziorze (Leo bardzo chciał, ale jednak za "zimbo")
  • pierwsza jazda pociągiem (a konkretnie kolejką wąskotorową w Wigierskim Parku Narodowym)
  • pierwszy kartacz i chłodnik z botwinką (Leo bardzo lubi!)
  • i pierwszy raz taty Leo - na koniu!
Zresztą... zobaczcie sami w reportażu fotograficznym (w roli fotoreportera Babcia A. i Rogale)
SuchaRz w całej okazałości. Szare badyle, małe listki i jeszcze niedawno... lód pod pomostem. Tymczasem my...

...już w wodzie.


To nie pierwszy raz Leo i Hani. 


Leo z Inną. Starszą. Bardzo pouczające dla niego doświadczenie!

Romanse na pomoście.

Leo płacze. Chciał bliżej.


Leo docenia sjestę.

Ziemia, robale, praca - Leonardowi nie straszne. Razem z Julią pomaga Babci A. sadzić bratki.

Pierwsza kuka, czyli po leonardowemu - "boli".

Najbrzydsza dotąd, pięknie uchwycona, mina Leo.

Kuracjusze Hanna R. i Leonard S.

OSP ochroni Cię. Studzieniczna.

Wyjątkowo dobry, pachnący oborą ser.


Wizyta w Stajni Serski Las. Poznajcie konia Halika.

Chwila mistyczna. Koń Halik, Paweł i światłość, w kierunku której kłusują.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jak Leo "pi"

Czyli: jak Leo śpi - po leowemu.

Po kąpieli, kaszce, bajce, sprzątaniu zabawek i myciu zębów, Leo ok. 21 udaje się na spoczynek - żwawo i chętnie biegnie do sypialni. W zasypianiu wymaga asysty, ale na szczęście nie trzeba Go trzymać na rekach, przynajmniej nie cały czas. Usypianie trwa od 15 do... oj, 45 minut! Następnie panicz na ogół ładnie śpi, a my mamy czas wolny. Ok. północy/1 w nocy nasz wampirek zaczyna kwękać, co oznacza, że trzeba Go zabrać do nas do łóżka. Kładzie się pośrodku, od razu usypia szczęśliwy. Noce wyglądają ciekawie - Leo rzadko decyduje się na spanie w bezruchu (względnym), zazwyczaj ktoś w pewnym momencie ma na twarzy małe stopy. Rano Pyniaczek raczy zwykle spać do momentu powstania Pawła - czyli do ok. 8. Woła: "tatuś!", a skacząc po usiłującej pospać jeszcze chwilę mnie: "mama pi!"...  

A tak piękny uśmiech ma Leo, gdy pije sok owocowy:


sobota, 14 kwietnia 2012

Na pole!

Wiosenne słońce jest już na tyle ciepłe, że moża zarzucić coś lekkiego i iść na pole. Na Pole Mokotowskie. Leo wystąpił w kalioszkach. Po raz pierwszy. Chodził w nich jak na szczudłach.


O życie!
Panicz tuż przed polowaniem.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Słownik Leonarda cz. II

Od jakiś dwóch tygodni Leo ma parcie na mówienie. Słów. Prawdziwych. Powtarza i papuguje. Zależy mu na odtworzeniu dźwięku słowa. Szczególnie wyraźnie wymawia świszczące ś czy ć.
Lubi też charczenie, np. przy "kra kra", które w jego wydaniu brzmi "kghra kghra".
Coraz lepiej jest też z kojarzeniem ich znaczenia.
Oto one:

tatuś (jupi!)
zimlo - zimno
ogon
cześć
kółka
kuje - dziękuję
nos
oko
jedzie
idzie
babcia
miś
tuć (but)
jajo
choć
mniam (jak mu smakuje)
daj
tutaj
tam

próbuje też z księżycem, ale jeszcze nie wychodzi.

Jaja wielkanocne


W tym roku Wielkanoc w Warszawie. Ale lokalne i tradycyjne potrawy przywiezione ze stolicy Podlasia przez Dziadków. Jaja, sałatki, galaretki, kaczka! Leo był wniebowzięty (dobre momentum)! Zupełnie, jakby każdego powszedniego dnia pościł.


jajo, jajo, jajo, jajo

Patrząc na odjeżdzający pociąg...
P.S. Dziękujemy babciom za nieoceniony wkład w świąteczną atmosferę.