Cóż to był za weekend, który stał się ponad tygodniem. Kanikuła pełną gębą (ok. 30st) w Suchej Rzeczce trwała dobre kilka dni. Dzieciaki biegały na golasa. Dorośli kąpali się (w kwietniu!) i wieczorami zaludniali werandę. Nawet Leo zamoczył pupę w jeziorze. Ale jednak uznał, że "zimbo".
A to wszystko, we wciąż dość surowej scenerii szarych trzcin i małych listków na drzewach. Dość niesamowite.
Warto przypomnieć, że rok wcześniej o tej porze padał jeszcze śnieg! My też prawie do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy pogoda pozwoli na wakacjowanie w Suchej Rzeczce.
Tym razem, oprócz korzystania z pogody, pobyt w Suchej Rzeczce wiązał się z kilkoma ważnymi "pierwszymi razami":
- pierwszy strup na kolanie (w języku Leo po prostu "boli")
- pierwsze bliskie spotkanie ze zwierzyną hodowlaną - krową, gęsiami, świniami, kurami...
- pierwsze zanurzenie w jeziorze (Leo bardzo chciał, ale jednak za "zimbo")
- pierwsza jazda pociągiem (a konkretnie kolejką wąskotorową w Wigierskim Parku Narodowym)
- pierwszy kartacz i chłodnik z botwinką (Leo bardzo lubi!)
- i pierwszy raz taty Leo - na koniu!
Zresztą... zobaczcie sami w reportażu fotograficznym (w roli fotoreportera Babcia A. i Rogale)
 |
| SuchaRz w całej okazałości. Szare badyle, małe listki i jeszcze niedawno... lód pod pomostem. Tymczasem my... |
 |
| ...już w wodzie. |
 |
| To nie pierwszy raz Leo i Hani. |
 |
| Leo z Inną. Starszą. Bardzo pouczające dla niego doświadczenie! |
 |
| Romanse na pomoście. |
 |
| Leo płacze. Chciał bliżej. |
 |
| Leo docenia sjestę. |
 |
| Ziemia, robale, praca - Leonardowi nie straszne. Razem z Julią pomaga Babci A. sadzić bratki. |
 |
| Pierwsza kuka, czyli po leonardowemu - "boli". |
 |
| Najbrzydsza dotąd, pięknie uchwycona, mina Leo. |
 |
| Kuracjusze Hanna R. i Leonard S. |
 |
| OSP ochroni Cię. Studzieniczna. |
 |
| Wyjątkowo dobry, pachnący oborą ser. |
 |
| Wizyta w Stajni Serski Las. Poznajcie konia Halika. |
 |
| Chwila mistyczna. Koń Halik, Paweł i światłość, w kierunku której kłusują. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz