Strony

niedziela, 6 maja 2012

Sucha Rzeczka Grand Opening!

Cóż to był za weekend, który stał się ponad tygodniem. Kanikuła pełną gębą (ok. 30st) w Suchej Rzeczce trwała dobre kilka dni. Dzieciaki biegały na golasa. Dorośli kąpali się (w kwietniu!) i wieczorami zaludniali werandę. Nawet Leo zamoczył pupę w jeziorze. Ale jednak uznał, że "zimbo".

A to wszystko, we wciąż dość surowej scenerii szarych trzcin i małych listków na drzewach. Dość niesamowite.

Warto przypomnieć, że rok wcześniej o tej porze padał jeszcze śnieg! My też prawie do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy pogoda pozwoli na wakacjowanie w Suchej Rzeczce.

Tym razem, oprócz korzystania z pogody, pobyt w Suchej Rzeczce wiązał się z kilkoma ważnymi "pierwszymi razami":

  • pierwszy strup na kolanie (w języku Leo po prostu "boli")
  • pierwsze bliskie spotkanie ze zwierzyną hodowlaną - krową, gęsiami, świniami, kurami...
  • pierwsze zanurzenie w jeziorze (Leo bardzo chciał, ale jednak za "zimbo")
  • pierwsza jazda pociągiem (a konkretnie kolejką wąskotorową w Wigierskim Parku Narodowym)
  • pierwszy kartacz i chłodnik z botwinką (Leo bardzo lubi!)
  • i pierwszy raz taty Leo - na koniu!
Zresztą... zobaczcie sami w reportażu fotograficznym (w roli fotoreportera Babcia A. i Rogale)
SuchaRz w całej okazałości. Szare badyle, małe listki i jeszcze niedawno... lód pod pomostem. Tymczasem my...

...już w wodzie.


To nie pierwszy raz Leo i Hani. 


Leo z Inną. Starszą. Bardzo pouczające dla niego doświadczenie!

Romanse na pomoście.

Leo płacze. Chciał bliżej.


Leo docenia sjestę.

Ziemia, robale, praca - Leonardowi nie straszne. Razem z Julią pomaga Babci A. sadzić bratki.

Pierwsza kuka, czyli po leonardowemu - "boli".

Najbrzydsza dotąd, pięknie uchwycona, mina Leo.

Kuracjusze Hanna R. i Leonard S.

OSP ochroni Cię. Studzieniczna.

Wyjątkowo dobry, pachnący oborą ser.


Wizyta w Stajni Serski Las. Poznajcie konia Halika.

Chwila mistyczna. Koń Halik, Paweł i światłość, w kierunku której kłusują.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz