A raczej "to tooooo...?" - pytanie, przed którym ostrzegali nas doświadczeni rodzice starszych dzieci, zaczęło pojawiać się na ustach Lea z zatrważającą regularnością i częstotliwością. Leo pyta w ten sposób wielokrotnie o rzeczy nowe i nieznane, ale też znane, ale o nazwach trudnych do wymówienia.
A to Leo-kotek, po pierwszym w życiu "malowaniu buziek" na sobotnim festynie dniodzieciowym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz