Leo staje się coraz bardziej zwinny i samodzielny, dosłownie z dnia na dzień. Raczkuje, manipuluje, demoluje, a od wczoraj także STAJE sam np. przy stoliku lub kanapie. Nowa niania (fajna) zabiera go codziennie na godzinne przejażdżki po Łazienkach, które panicz przesypia. Jedzeniowo - moje zupy przegrywają ze słoikami, mimo że używam do nich bardzo drogą i bardzo ekologiczną pietruszkę). Tylko zęba ani widu.
Wspinaczka.
Leo na swoim zwariowanym dywanie z motywem "wieś" (choć ma ulice i fabrykę)
W brązach bardzo mu do twarzy.
Odchodzi gryzienie wszystkiego niewidzialnymi ząbkami.
A oto Leo i jego sobowtór. Przeraźliwy dźwięk, jaki wydaje nasz synek, jest zarezerwowany wyłącznie dla tego chłopca.