Od jakiś dwóch tygodni Leo ma parcie na mówienie. Słów. Prawdziwych. Powtarza i papuguje. Zależy mu na odtworzeniu dźwięku słowa. Szczególnie wyraźnie wymawia świszczące ś czy ć.
Lubi też charczenie, np. przy "kra kra", które w jego wydaniu brzmi "kghra kghra".
Coraz lepiej jest też z kojarzeniem ich znaczenia.
Oto one:
tatuś (jupi!)
zimlo - zimno
ogon
cześć
kółka
kuje - dziękuję
nos
oko
jedzie
idzie
babcia
miś
tuć (but)
jajo
choć
mniam (jak mu smakuje)
daj
tutaj
tam
próbuje też z księżycem, ale jeszcze nie wychodzi.