Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 21 miesiąc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 21 miesiąc. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 kwietnia 2012

Na pole!

Wiosenne słońce jest już na tyle ciepłe, że moża zarzucić coś lekkiego i iść na pole. Na Pole Mokotowskie. Leo wystąpił w kalioszkach. Po raz pierwszy. Chodził w nich jak na szczudłach.


O życie!
Panicz tuż przed polowaniem.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Słownik Leonarda cz. II

Od jakiś dwóch tygodni Leo ma parcie na mówienie. Słów. Prawdziwych. Powtarza i papuguje. Zależy mu na odtworzeniu dźwięku słowa. Szczególnie wyraźnie wymawia świszczące ś czy ć.
Lubi też charczenie, np. przy "kra kra", które w jego wydaniu brzmi "kghra kghra".
Coraz lepiej jest też z kojarzeniem ich znaczenia.
Oto one:

tatuś (jupi!)
zimlo - zimno
ogon
cześć
kółka
kuje - dziękuję
nos
oko
jedzie
idzie
babcia
miś
tuć (but)
jajo
choć
mniam (jak mu smakuje)
daj
tutaj
tam

próbuje też z księżycem, ale jeszcze nie wychodzi.

Jaja wielkanocne


W tym roku Wielkanoc w Warszawie. Ale lokalne i tradycyjne potrawy przywiezione ze stolicy Podlasia przez Dziadków. Jaja, sałatki, galaretki, kaczka! Leo był wniebowzięty (dobre momentum)! Zupełnie, jakby każdego powszedniego dnia pościł.


jajo, jajo, jajo, jajo

Patrząc na odjeżdzający pociąg...
P.S. Dziękujemy babciom za nieoceniony wkład w świąteczną atmosferę.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wykwintny serożerca

Babcia A. przybyła z Paryża przywożąc kilka wyśmienitych, a śmierdzących serów. Leo badał je przez kilka minut  - macał, oglądał, obwąchiwał - po czym zadecydował, ze tak, nadają się do jedzenia i bezceremonialnie wgryzł się w kawałek obrośniętego pleśnią sera z Owerni... Co za smakosz nam rośnie!


 Hm, Fourme d'Ambert, Auvergne....

 Haps!

 Niezłe.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Sanatorium

Ten weekend minął pod znakiem choróbska - Leonard od piątku miał gorączkę (do 39 st.), byliśmy u lekarza, który zalecił przyjmowanie 4 lekarstw (ale nie antybiotyk). Co za zabawa była z podawaniem ich Leowi! Mimo że smakują nieźle (owocowe syropki), Leo protestował i trzeba było używać perswazji i forteli. Jak z kotem...

Dziś okazało się, że zgodnie z podejrzeniem, była to tzw. trzydniówka czyli rumień nagły. Leo dostał wysypki zwiastującej koniec choroby, obniżyła Mu się gorączka i wrócił humorek. Oby to był już faktycznie koniec!

niedziela, 25 marca 2012

Leo w zoo

Po raz pierwszy w życiu. Podobało Mu się bardzo, rozpoznał wiele zwierząt, cieszył się ogromnie z tej wyprawy! Zdjęcia kiepskie, bo było mrocznawo i wiało:)

Leo ogląda ryby, czyli "ipi"

 Leo & Lions

 Żyrafy są nudne...

Człekokształtne

I jeszcze obrazek ze spaceru dnia poprzedniego:


czwartek, 22 marca 2012

Trening kibelkowy

Leo podejmuje pierwsze próby korzystania z toalety - na razie... bezskutecznie:)