Strony

czwartek, 27 stycznia 2011

Pierwszy teledysk Leo

Szokujący materiał z udziałem półrocznego malca! Tylko dla fanów o mocnych nerwach.

Aby odpalić video należy kliknąć w obrazek:

Pneumokokom śmierć!

Dziś Leo dostał pierwszą dawkę szczepionki przeciw pneumokokom - tu dziękujemy sponsorom, Dziadkom Leonarda:) Był baaaardzo dzielny, tylko pisnął w czasie zastrzyku, a po chwili już rechotał, budząc podziw i szacunek wśród pielęgniarek. Jeszcze 3 dawki, ufff....

Przy okazji nasz okaz został zważony i wymierzony. Wynik: 8.100 g, 68 cm. Z ciekawostek: Leo ma taki sam obwód głowy, co klaty.

środa, 26 stycznia 2011

Zjeść ciastko!

Jeszcze wspomnienie z weekendu i wizyty Babci A. Leo uwielbia siedzieć przy stole i uczestniczyć, a przy tej okazji, robiąc masę zamieszania, usiłuje dobrać się do ludzkiego jedzenia.

wtorek, 25 stycznia 2011

Królowa Sophie

Żyrafa Sophie, zabawka każdego francuskiego dziecka:), stała się ulubionym obiektem Leonarda. Służy do ściskania (piszczy - fajnie), walenia o podłogę i przede wszystkim żucia. Dziękujemy, Ciociu Ewo, za realizację listu do św. Mikołaja!

poniedziałek, 24 stycznia 2011

sobota, 15 stycznia 2011

Leo ma PÓŁ ROKU!

To niesamowite. Kiedy, jak! Nasz księciunio kończy dziś pół roku i swoją imprezę (pół)urodzinową postanowił zorganizować w Kazimierzu. Pomysł dość oryginalny jak na tę porę roku i aurę jakąś przedwiosenno-niewiadomojaką. Miasteczko wyludnione, w hotelu tylko my i jedna grupka, w restauracji jadamy sami, zamczysko zamknięte, a szlaki grząskie. Ale jest super, apartemą wygodne i ciepłe, jest wifi i tiwi ;). Wieczorem Leo zabiera nas na kolację do "Fryzjera", a na razie sjestaaaaaaa......
Szykowny widok z naszego balkonu.

Przy śniadaniu

"U Fryzjera" po bandzie: gęsi pipek.

Bardzo elegancka herbatka i bardzo czekoladowy torcik "U Dziwisza".

I małe podsumowanie aktualnych osiągnięć. Leo waży 7,8 kg, na obiad zjada cały słoiczek zupy jarzynowej (smakują mu wszystkie, jakie są serwowane:), a na kolację kaszkę ryżową. Świetnie radzi sobie z łyżką i pochłania te danka coraz prędzej i sprawniej. Jeszcze nie umie siadać sam, ale się stara. Jest bardzo ruchliwy, podczas przewijania nabrał zwyczaju wykręcania się i skrobania ściany znajdującej się za jego głową, dźwięk jest straszny, a manewr niemal uniemożliwia założenie pieluchy. W związku z tym, że świat jest tak ciekawy, trochę szkoda mu przesypiać życie, więc bywa że ciężko idzie ułożenie wieczorem do spania (wczoraj padł dopiero o 23), w nocy jest pobudka na żer, a od 7-8 świergolenie. Gadanie Leonarda przypomina normalną mowę, tylko puszczoną od tyłu. Jest niesamowicie komunikatywny, świetnie odpowiada na zaczepki - gaworzy, piszczy i śmieje się. Wariuje na punkcie włączonego telewizora - zagapia się, porzucając nawet tak interesującą rzecz jak biust. Podsumowując: jest absolutnie mądry, piękny i kochany!

Zebrane zdjęcia z 6 miesiąca są TUTAJ

czwartek, 13 stycznia 2011

Bo się dzieję

Wiele nowości, wiele nowych planów, plus w ten weekend wyjazd do Kazimierza (tu dziękujemy sponsorom: rodzicom naszego-bebe, przyszłym rodzicom Żyrafa oraz Zuzi i Hubertowi:) ) - ten rok jak na razie daje radę:)

Leonard był znowu na przeglądzie - tym razem echo serca. Wyszło super. Poza tym jest coraz silniejszy i gibki, wkłada do paszczy co popadnie i ryczy, niestety chętnie wieczorami, zamiast grzecznie iść spać. Energia go roznosi. W nocy nadal budzi się na żer ok 3 i potem ok 7, ech.

A oto ON - prawie półroczny Król Zwierząt.

czwartek, 6 stycznia 2011

Zamuleni

W końcu! Udało nam się wybrać na mule, sprzyjał temu wolny czwartek. Niech żyją 3 królowie! Leo w restauracji zachował się doskonale, aż chciałam mu dać w nagrodę skorupkę do wysmoktania:)

Tak wygląda Leo wyszykowany zimowo do drogi. 

Przy skorupkach

wtorek, 4 stycznia 2011

Ewolucje Leo

Leo zdobywa nowe sprawności w dziedzinie sportu - coraz lepiej mu idzie w dyscyplinach "Siad z podparciem" i "Stopa do ręki".



sobota, 1 stycznia 2011

Leo 2010/2011

Sylwester spędziliśmy - można by rzec tradycyjnie:) - z Rogalami, tym razem w ich hacjendzie. Młodzież - Leo i Hania - podczas swego pierwszego sylwka zachowała się doskonale, choć Leo usilnie starał się dobrać do szampana.

14 babeczek. 

 Tutti

Leo łapie Hanię za kiecę, musimy go zacząć wychowywać do życia w społeczeństwie.

W ostatni dzień roku Leo skończył 5,5 miesiąca. Waży 7.600 kg, zjada już cały słoiczek zupy jarzynowej, ma coraz gęściejsze i dłuższe włosy, umie pięknie gaworzyć - mówi "gie gie gie gie" i "dy dy dy dy".  Ma też nową minkę: zaciska bezzębne szczęki - komiczne!


poniedziałek, 27 grudnia 2010

Święta były świetne

Dziękujemy wszystkim Dziadkom Leonarda za bardzo eleganckie Święta, do których przygotowań nie przyłożyliśmy w tym roku nawet palca:)

 Wigilia

 Przyłapani przykominku...

Tak się kaszkę je (pożera) 

THE END

czwartek, 23 grudnia 2010

Zara święta

Radość: udało się super sprawnie zmontować spotkanie przedświąteczne młodego i najmłodszego pokolenia! Po raz pierwszy przy tej okazji zobaczyli się Jaś, Tym i Leo - poszło nieźle!


niedziela, 19 grudnia 2010

Kiedy akumulator wysiada...

...trzeba iść piechotą. Zamiast jechać na basen (no niestety), połaziliśmy w słońcu i mrozie po śródmieściu i wciągnęliśmy kawę z muffinem. Tys piknie.

 Z eleganckimi paniami na Solcu.

Muffffinyyyyy 

 Ledwo się mieścimy.

A to autorska wizja zatytułowana "Polska rodzina" by J.L. 

czwartek, 16 grudnia 2010

Dominika i Alex

Dziś z Leonardem podejmowaliśmy obiadem gości  - Dominikę i Alexa, którego to spotkaliśmy po raz pierwszy off-line. Ohhh, fajnie jest mieć takie spotkanie w środku tygodnia!

 Alex ma rok i jest bardzo dobrze wychowanym gentlemanem.

Leo dostał wspaniałe niebieskie porcięta, które bardzo mu smakowały...

środa, 15 grudnia 2010

Leo ma 5 miesięcy

Leo skończył 5 miesięcy i wcale nie jest już Malutkim! Choć i nie tak urośnięty, jak niektórzy jego krewni i znajome :). Waży 7.400 g, ma wielki apetyt (niestety podjada w nocy ze 2 razy), dużo gada i śpiewa cienkim głosikiem, szczególnie ok 7 rano (uffff...), lubi marchew i jabłko, nie znosi dyni. Nasz smakosz genialnie je łyżeczką, natomiast nadal gardzi butelką ze smoczkiem.

Leo z bruneta zamienił się w blondyna lekko rudego, jak mamusia w dzieciństwie:) Oczy nadal ma niebieskie, lekko szare - jak tatuś. Więc wszyscy happy:)

Chodzimy nadal na rehabilitację - okręcanie Leo w lewo, efekty na razie umiarkowane, a przynajmniej mało widoczne gołym okiem.

Wczoraj Leo miał kolejną wizytę szczepienną w przychodni, dość mocno się nad sobą tym razem rozczulał - i to zanim dostał zastrzyk. Poza tym same pochwały: że zgrabny brzuszek (!), szeroka klata (!!), gładka skóra. A po Świętach postanowiliśmy jednak zacząć szczepienia od pneumokoków... Ale o tym ciiii, bo jak się kapnie - będzie bek!

niedziela, 12 grudnia 2010

Choćby i Żyraf :)...

...to i tak się szalenie cieszymy z szykowanego przez Mag i Pio Dzidziusia. Hura!

piątek, 10 grudnia 2010

Brzuszkowanie

Leo coraz lepiej radzi sobie z leżeniem na brzuchu, choć fajnie by było, jakby się z tego brzucha przewracał na plecy. No, ale na razie leży. Czyta.
Z nowości jedzeniowych - słoik "dynia-ziemniak" został odrzucony. W sumie nie dziwimy się Leonardowi - ohydne to jest i pachnie kurzem, spróbujemy z marchwią.

niedziela, 5 grudnia 2010

Japko

Dziś Leo dowiedział się, że istnieje inne jedzenie niż milk - dostał ciut startego jabłka. Rzucił się na nie, pożarł i chciał jeszcze. Zaczęła się przygoda jedzeniowa! Z takim nastawieniem, na święta będzie gotowy by jeść śledzie.

Impreza ciasteczkowa

Leo był na swoim pierwszym kinderbalu - Dorocznej Imprezie Ciasteczkowej u Marty, Darka i Julki. Młode dekorowały ciastka, a duzi sączyli pyszny poncz, potem przez chwilę barszcz z suchorzeczańskimi grzybami, by jednak szybko wrócić do ponczu:) Leo zachowywał się bardzo dobrze, nawet udało mu się zdrzemnąć przy dźwiękach "Last Christmas". Było to też pierwsze wyjście z użyciem nosidełka Tuli - jest super!

Predator szykuje się do wyjścia.

Idziemy na party, 2 g. spóźnieni:)

Taty

Mamy

Mamy, jeden tata i żyrafka.

Światłocień.

A to ciastka są.

piątek, 3 grudnia 2010

Zima

Atak zimy tak nas wymroził, że zapomnieliśmy o robieniu zdjęć i pisaniu - skupiliśmy się na przetrwaniu czyli jedzeniu ciepłych zup i czekolady. Leo ma za sobą pierwszy spacer po śniegu, w dodatku z przygodą: po drodze od wózka odpadło kółko. Poza tym Leo zaczął się w nocy budzić wiele razy i domagać jedzenia, mimo że pokazał nam już, że umie przespać ciurkiem 7 godzin. Kolejna rzecz - nasz księciunio zapomniał jak się je z butelki, więc jego matka ma szlaban na dłuższe wychodne, wrrrr.... Mam nadzieję że do czasu poświątecznych soldów Leo przypomni sobie tę sztukę.

Leo uśmiecha się przez sen, jeszcze nie rozpakowany po spacerze.

Codzienna czytelnia.