Leo skończył 5 miesięcy i wcale nie jest już Malutkim! Choć i nie tak urośnięty, jak niektórzy jego krewni i znajome :). Waży 7.400 g, ma wielki apetyt (niestety podjada w nocy ze 2 razy), dużo gada i śpiewa cienkim głosikiem, szczególnie ok 7 rano (uffff...), lubi marchew i jabłko, nie znosi dyni. Nasz smakosz genialnie je łyżeczką, natomiast nadal gardzi butelką ze smoczkiem.
Leo z bruneta zamienił się w blondyna lekko rudego, jak mamusia w dzieciństwie:) Oczy nadal ma niebieskie, lekko szare - jak tatuś. Więc wszyscy happy:)
Chodzimy nadal na rehabilitację - okręcanie Leo w lewo, efekty na razie umiarkowane, a przynajmniej mało widoczne gołym okiem.
Wczoraj Leo miał kolejną wizytę szczepienną w przychodni, dość mocno się nad sobą tym razem rozczulał - i to zanim dostał zastrzyk. Poza tym same pochwały: że zgrabny brzuszek (!), szeroka klata (!!), gładka skóra. A po Świętach postanowiliśmy jednak zacząć szczepienia od pneumokoków... Ale o tym ciiii, bo jak się kapnie - będzie bek!
I bardzo dobrze, ja szczepie na wszystko:Pneumokoki, mulingo, co tam proponuja:-)
OdpowiedzUsuń