Strony

piątek, 25 maja 2012

Paris

Właściwie nie powinniśmy o tym wspominać, bo akurat Bebe został w Polsce, ale mały wyjątek - wybaczycie:) Wspaniałe 5 dni, chociaż padało i było chłodno. Widzieliśmy wieżę i byliśmy w muzeum, zjedliśmy ser i wypiliśmy wino.
A za magiczną gościnę i towarzystwo dziękujemy Dorotce, Joelowi i Kamilowi - Wasze zdrowie!:


Więcej zdjęć tu: http://www.flickr.com/photos/stempniaked/sets/72157629891068250/

wtorek, 15 maja 2012

Zimbo

Czyli oczywiście: "zimno" po leowemu. Majowy spacer po Polu Mokotowskim.



niedziela, 6 maja 2012

Sucha Rzeczka Grand Opening!

Cóż to był za weekend, który stał się ponad tygodniem. Kanikuła pełną gębą (ok. 30st) w Suchej Rzeczce trwała dobre kilka dni. Dzieciaki biegały na golasa. Dorośli kąpali się (w kwietniu!) i wieczorami zaludniali werandę. Nawet Leo zamoczył pupę w jeziorze. Ale jednak uznał, że "zimbo".

A to wszystko, we wciąż dość surowej scenerii szarych trzcin i małych listków na drzewach. Dość niesamowite.

Warto przypomnieć, że rok wcześniej o tej porze padał jeszcze śnieg! My też prawie do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy pogoda pozwoli na wakacjowanie w Suchej Rzeczce.

Tym razem, oprócz korzystania z pogody, pobyt w Suchej Rzeczce wiązał się z kilkoma ważnymi "pierwszymi razami":

  • pierwszy strup na kolanie (w języku Leo po prostu "boli")
  • pierwsze bliskie spotkanie ze zwierzyną hodowlaną - krową, gęsiami, świniami, kurami...
  • pierwsze zanurzenie w jeziorze (Leo bardzo chciał, ale jednak za "zimbo")
  • pierwsza jazda pociągiem (a konkretnie kolejką wąskotorową w Wigierskim Parku Narodowym)
  • pierwszy kartacz i chłodnik z botwinką (Leo bardzo lubi!)
  • i pierwszy raz taty Leo - na koniu!
Zresztą... zobaczcie sami w reportażu fotograficznym (w roli fotoreportera Babcia A. i Rogale)
SuchaRz w całej okazałości. Szare badyle, małe listki i jeszcze niedawno... lód pod pomostem. Tymczasem my...

...już w wodzie.


To nie pierwszy raz Leo i Hani. 


Leo z Inną. Starszą. Bardzo pouczające dla niego doświadczenie!

Romanse na pomoście.

Leo płacze. Chciał bliżej.


Leo docenia sjestę.

Ziemia, robale, praca - Leonardowi nie straszne. Razem z Julią pomaga Babci A. sadzić bratki.

Pierwsza kuka, czyli po leonardowemu - "boli".

Najbrzydsza dotąd, pięknie uchwycona, mina Leo.

Kuracjusze Hanna R. i Leonard S.

OSP ochroni Cię. Studzieniczna.

Wyjątkowo dobry, pachnący oborą ser.


Wizyta w Stajni Serski Las. Poznajcie konia Halika.

Chwila mistyczna. Koń Halik, Paweł i światłość, w kierunku której kłusują.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jak Leo "pi"

Czyli: jak Leo śpi - po leowemu.

Po kąpieli, kaszce, bajce, sprzątaniu zabawek i myciu zębów, Leo ok. 21 udaje się na spoczynek - żwawo i chętnie biegnie do sypialni. W zasypianiu wymaga asysty, ale na szczęście nie trzeba Go trzymać na rekach, przynajmniej nie cały czas. Usypianie trwa od 15 do... oj, 45 minut! Następnie panicz na ogół ładnie śpi, a my mamy czas wolny. Ok. północy/1 w nocy nasz wampirek zaczyna kwękać, co oznacza, że trzeba Go zabrać do nas do łóżka. Kładzie się pośrodku, od razu usypia szczęśliwy. Noce wyglądają ciekawie - Leo rzadko decyduje się na spanie w bezruchu (względnym), zazwyczaj ktoś w pewnym momencie ma na twarzy małe stopy. Rano Pyniaczek raczy zwykle spać do momentu powstania Pawła - czyli do ok. 8. Woła: "tatuś!", a skacząc po usiłującej pospać jeszcze chwilę mnie: "mama pi!"...  

A tak piękny uśmiech ma Leo, gdy pije sok owocowy:


sobota, 14 kwietnia 2012

Na pole!

Wiosenne słońce jest już na tyle ciepłe, że moża zarzucić coś lekkiego i iść na pole. Na Pole Mokotowskie. Leo wystąpił w kalioszkach. Po raz pierwszy. Chodził w nich jak na szczudłach.


O życie!
Panicz tuż przed polowaniem.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Słownik Leonarda cz. II

Od jakiś dwóch tygodni Leo ma parcie na mówienie. Słów. Prawdziwych. Powtarza i papuguje. Zależy mu na odtworzeniu dźwięku słowa. Szczególnie wyraźnie wymawia świszczące ś czy ć.
Lubi też charczenie, np. przy "kra kra", które w jego wydaniu brzmi "kghra kghra".
Coraz lepiej jest też z kojarzeniem ich znaczenia.
Oto one:

tatuś (jupi!)
zimlo - zimno
ogon
cześć
kółka
kuje - dziękuję
nos
oko
jedzie
idzie
babcia
miś
tuć (but)
jajo
choć
mniam (jak mu smakuje)
daj
tutaj
tam

próbuje też z księżycem, ale jeszcze nie wychodzi.

Jaja wielkanocne


W tym roku Wielkanoc w Warszawie. Ale lokalne i tradycyjne potrawy przywiezione ze stolicy Podlasia przez Dziadków. Jaja, sałatki, galaretki, kaczka! Leo był wniebowzięty (dobre momentum)! Zupełnie, jakby każdego powszedniego dnia pościł.


jajo, jajo, jajo, jajo

Patrząc na odjeżdzający pociąg...
P.S. Dziękujemy babciom za nieoceniony wkład w świąteczną atmosferę.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wykwintny serożerca

Babcia A. przybyła z Paryża przywożąc kilka wyśmienitych, a śmierdzących serów. Leo badał je przez kilka minut  - macał, oglądał, obwąchiwał - po czym zadecydował, ze tak, nadają się do jedzenia i bezceremonialnie wgryzł się w kawałek obrośniętego pleśnią sera z Owerni... Co za smakosz nam rośnie!


 Hm, Fourme d'Ambert, Auvergne....

 Haps!

 Niezłe.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Sanatorium

Ten weekend minął pod znakiem choróbska - Leonard od piątku miał gorączkę (do 39 st.), byliśmy u lekarza, który zalecił przyjmowanie 4 lekarstw (ale nie antybiotyk). Co za zabawa była z podawaniem ich Leowi! Mimo że smakują nieźle (owocowe syropki), Leo protestował i trzeba było używać perswazji i forteli. Jak z kotem...

Dziś okazało się, że zgodnie z podejrzeniem, była to tzw. trzydniówka czyli rumień nagły. Leo dostał wysypki zwiastującej koniec choroby, obniżyła Mu się gorączka i wrócił humorek. Oby to był już faktycznie koniec!

niedziela, 25 marca 2012

Leo w zoo

Po raz pierwszy w życiu. Podobało Mu się bardzo, rozpoznał wiele zwierząt, cieszył się ogromnie z tej wyprawy! Zdjęcia kiepskie, bo było mrocznawo i wiało:)

Leo ogląda ryby, czyli "ipi"

 Leo & Lions

 Żyrafy są nudne...

Człekokształtne

I jeszcze obrazek ze spaceru dnia poprzedniego:


czwartek, 22 marca 2012

Trening kibelkowy

Leo podejmuje pierwsze próby korzystania z toalety - na razie... bezskutecznie:)


czwartek, 15 marca 2012

Leo ma 20 miesięcy

Leo skończył dziś 20 miesięcy - czyli 1 rok i 8 miesięcy, to brzmi dumnie! Jest wspaniały, zabawny i mądry. Waży ok. 11,5 kg, jest raczej szczupły, ale bardzo silny i gibki:) Ładnie je, choć głównie gluten (makarony, kopytka, chleb), warzywa niechętnie (poza szpinakiem). Lubi pomidorową:). Ma 8 zębów (w tym jeden trzonowy) i obecnie dwa wychodzą.

W czasie wieczornej kaszki domaga się bajki - więc włączamy Mu na komputerze Weterynarza Freda albo klasyki Disneya. Leo ma świetne poczucie humoru - śmieje się głośno kiedy Chip i Dale dają wycisk Kaczorowi D.

Umie pokazać koło, trójkąt i kwadrat.A także dosięgnąć do klamki, o zgrozo!

Zabawy: przede wszystkim samochodziki, czytanie książek, chodzenie z klockiem albo "kluczykami samochodowymi", które udają telefon, ale też wspólne chowanie się pod kocem i robienie "kuku". Lubi też rysować, a kiedy skończy - składa kredki do kubeczka.

Mowa: rozumie po prostu wszystko, z mówieniem gorzej, choć coraz częściej słychać, że próbuje naśladować jakieś słowo, np. kiedy usypiam Go i sugeruję "Leo śpi, śpi", to powtarza "pi, pi". Słówka:
- tuć - but
- dzi - drzwi
- cześ - cześć (z podaniem rączki)
- ija - kwiatek i gwiazda
- ipi - ryby
- lalalal - bajka na kompie

Kiedy zrobi coś głupiutkiego, mówię Mu: "puknij się!" - i Leo stuka się oboma piąstkami w głowę, co jest prze-ko-micz-ne.


poniedziałek, 12 marca 2012

Smoczki i ziemniaki

Tata Lea pojechał na deskę do Austrii... Podobno bawi się dobrze - my też! Przez weekend była z nami Babcia A., która wspaniale zajmowała się Leem, więc Jego mama też miała jakby wakacje - mogła spać do 10, a jak wstawała, to Leo był po śniadaniu, zadowolony i zadbany, raj! Chociaż działy się też rzeczy niepokojące...:)

Poza tym - Leo był dziś profilaktycznie oglądany przez ortopedę, i z jego nogami i stopami, które moim zdaniem stawia trochę do środka, jest wszystko ok.   

Leo i Pan Kartofel - nie trzeba być ortopedą, żeby widzieć , że z NIM nie jest ok! :)

Podczas porządków odnalazł się jeden ze starych smoczków Lea - nasz synek lubi sobie go potrzymać w buzi, ale nie ssie, tylko gryzie:)

 Byliśmy też u Cioci Kai w poszukiwaniu śladów wiosny (brak)

Leo naprawdę lubi przebieranki!

 I w Zachęcie lubi pospać...

środa, 7 marca 2012

Kosmita

Jeszcze jedno przebranie Lea - autorska koncepcja i wykonanie...


wtorek, 6 marca 2012

Jeżyk

Leo podczas czytania dzieciom bajek w Pijalni Czekolady w B-stoku, przywdział fragment kostiumu teatralnego jeżyka....:) A potem rysował!






niedziela, 4 marca 2012

Pożegnanie z Casablanką

Stało się  - Casablanca przy Grochowej została wynajęta! Wydaje nam się, że będzie pod dobrą opieką - pewnej białostockiej pańci:) Oto kilka obrazków z tygodnia spędzonego w rodzinnym mieście...:

Królewicz śniegu (resztek)

Siedzonko


Przed tv
 
 Zbliżenie (nadal gapi się w telewizor)

 Eksploracje
 

Retro Pi-Day u Rogali

 H+L