Strony

niedziela, 1 kwietnia 2012

Sanatorium

Ten weekend minął pod znakiem choróbska - Leonard od piątku miał gorączkę (do 39 st.), byliśmy u lekarza, który zalecił przyjmowanie 4 lekarstw (ale nie antybiotyk). Co za zabawa była z podawaniem ich Leowi! Mimo że smakują nieźle (owocowe syropki), Leo protestował i trzeba było używać perswazji i forteli. Jak z kotem...

Dziś okazało się, że zgodnie z podejrzeniem, była to tzw. trzydniówka czyli rumień nagły. Leo dostał wysypki zwiastującej koniec choroby, obniżyła Mu się gorączka i wrócił humorek. Oby to był już faktycznie koniec!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz