Strony

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wykwintny serożerca

Babcia A. przybyła z Paryża przywożąc kilka wyśmienitych, a śmierdzących serów. Leo badał je przez kilka minut  - macał, oglądał, obwąchiwał - po czym zadecydował, ze tak, nadają się do jedzenia i bezceremonialnie wgryzł się w kawałek obrośniętego pleśnią sera z Owerni... Co za smakosz nam rośnie!


 Hm, Fourme d'Ambert, Auvergne....

 Haps!

 Niezłe.

2 komentarze:

  1. O łał, trochę się dałam dawać małej pleśniaki, ale jak popatrzyłam na te foty, to chyba się przełamię. Godzillo, bądź gotowa, nadchodzi śmierdzący seeeer!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zażarł sporo, przeżył, dasz radę Godzillo!

    OdpowiedzUsuń