To był dobry weekend. W sobotę Leo trochę potworzył, ale mimo to wspaniale spędziliśmy czas spacerując, lunchykując z ciotkami i wujkami, liżąc lody i oglądając po raz kolejny "Piratów z Karaibów". Życie jest pięęęękne!
Rytualne sobotnie II śniadanie w Kopiluwaku z Martą i Justyną.
Arbuzowo-czekoladowe.
Na wymarłej niedzielnej Grochowej z wujkiem Maciejem.
Dlaczego tylko dwa piwa na 6 osób?
Odpowiedź brzmi: ciężarna, karmiąca, nieletni i kierowca, ziiiii.....
i żeby do mnie nie zadzwonić... wstyd
OdpowiedzUsuńDzwoniliśmy, ale Leo tak głośno buczał, że nie słyszałeś.
OdpowiedzUsuńNie pierzmy tych naszych brudków tak na publicznym blożku...
OdpowiedzUsuńdlaczego nie? niech się dzieje się!
OdpowiedzUsuń