Strony

środa, 4 sierpnia 2010

Dzień 20

Ten dzień Leo zaczął od wyliczania na palcach pretensyjek do swej matki...


Jeden z zarzutów brzmiał: "i nigdy nigdzie nie wychodzimy", więc...:


A na koniec dnia  - znowu nieunikniona wpadka: kąpiel. Choć właściwie sama kąpiel jest ok, to zabiegi po stanowią źródło irytacji wielkiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz