Ten dzień Leo zaczął od wyliczania na palcach pretensyjek do swej matki...
Jeden z zarzutów brzmiał: "i nigdy nigdzie nie wychodzimy", więc...:
A na koniec dnia - znowu nieunikniona wpadka: kąpiel. Choć właściwie sama kąpiel jest ok, to zabiegi po stanowią źródło irytacji wielkiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz