Strony

sobota, 31 lipca 2010

Saturday fever

Dziś nasz predator jest niezwykle aktywny - spędził praktycznie cały dzień na nogach (rękach), domagając się jedzenia i przytulania. Uhhh....


Tul, tul mnie!

Malutka chwila zadowolenia.

Coś mi się przylepiło do ramienia.


Wieczorna monsteroza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz