Strony

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Święta

Kilka migawek ze Świąt:

Ciocia/Mama Chrzestna Zu w wersji świątecznej 

Leo je chlebek 

Wielkanocny spacer 

Spacer wielkanocny

Wszyscy (prawie) wielkanocne spacerują

Leo nasłoneczniany 

My 

Jaka śliczna dziewczynka

Leo rzuca się na dawno nie widzianą narzeczoną Hanię.

piątek, 22 kwietnia 2011

Leo złapał pion (bez podpórki)

I to już jakieś 2 tyg temu - ale trwa to zwykle małą chwilę i ciężko z kolei ją złapać. Teraz Leo usiłuje robić małe kroczki, przesuwając stopy po podłodze - góra dwa i bęc. Ale ewidentnie zmierza to w kierunku  samodzielnego wyruszenia w świat w dumnej pozycji na dwóch nogach.




poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Rzym jest WIELKI!

Tak, przybyliśmy i zobaczyliśmy! I niestety już wróciliśmy... W dwóch słowach: było bosko. Leo (który skończył podczas wyprawy 9 miesięcy) zachowywał się bardzo dzielnie i całe dnie spędzał z nami "na mieście", ucinając sobie drzemki gdzieś po drodze, jedząc poza stałymi porami posiłków, dając się przewijać na antycznych murkach i w dodatku załatwiając nam wejścia bez kolejki do muzeów. No, wprawdzie dość szybko stawał się znudzony, dzięki czemu mieliśmy spore tempo naszych rzymskich wędrówek - i teraz strasznie bolą nas nogi:). Samolot - pestka, cały lot w jedną i w drugą stronę przespany. Małe kryzysiki w autobusach. Jednak ogólnie na 5!

Leo w swojej rzymskiej  lektyce (rydwanie?)

"Zostańmy tuuuu..."

Na placu Św. Piotra - trochę nudno

 Obiad w Watykanie

Poranek  - na wielkim łożu w naszym małym hotelu 

 Podczas kolacji w restauracjach Leo pokrzykiwał na obsługę, 
która i tak mówiła do niego "que bello!"
Leo spogląda w stronę Koloseum.

Więcej zdjęć tutaj: http://www.flickr.com/photos/stempniaked/sets/72157626532478454/

A tu strona naszego B&B - godny polecenia: super lokalizacja, czysty, wygodny, cichy, miła obsługa http://www.bbcentrodiroma.com

sobota, 9 kwietnia 2011

Leo, zwierzęta i sytuacje

Leo nie czuje się zbyt swobodnie w towarzystwie zwierząt. Na psy i koty znajomych reaguje w charakterystyczny sposób: cały się spina, aż dygocze, i wydaje głośny okrzyk, którego w innych okolicznościach nigdy nie słyszeliśmy. Po jakimś czasie staje się trochę zaciekawiony, ale tylko mając pełną asekurację w postaci nas. Mały tchórzyk:)

Poza tym świetnie zachowuje się "w gościach" i w różnych sytuacjach typu obiad w knajpie - trenujemy go przed Rzymem:)

Na bio-bazarze na terenie dawnej fabryki Norblina - po ekologiczną marchew

W domu Leo rozgryza zachowanie drewnianych klocków zaczepionych na drutach. Za nic nie da się ich podnieść do paszczy.

Niedzielny spacer w ziąbie po Saskiej.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Fotoeksperymenty

Kilka fotek podrasowanych via Instagram:)







8,5 miesiąca

Obrazy mówią więcej niż słowa - więc proszę! (Szczególnie że na opisanie Maluszkina brak czasem słów:)

Zbójnik

Niewiniątko

Czasem potrzebne są dwie osoby by ubrać panicza.

Diabełek

Aniołek

Z kwiatkami wiosennemi.

Coraz dalej sięga ta łapka

środa, 30 marca 2011

Leo i balonik

Leo w restauracji zazwyczaj dostaje balonik, z którym postępuje tak:

http://dl.dropbox.com/u/53002/Movie%20Mar%2027%2C%2012%2035%2015.mov

niedziela, 27 marca 2011

Podkowa i Saska

W ten weekend kupiliśmy Leo wózek nr 2 - lekkiego Maclarena - i wypróbowaliśmy go od razu podczas przeglądu nieruchomości w Podkowie Leśnej. Jest ok, ale w nosidełku znacznie szczęśliwszy jest nasz synek!


W niedzielę utrudzeni superwczesnym wstaniem na basen (bo zmiana czasu) trafiliśmy na Saską Kępę, gdzie przy ul. Francuskiej spożyliśmy po kawie i ciastku - na zewnątrz. A stopni było z 6! Na szczęście były koce.


I już w domu: spokój, cisza... A Leo łazi, śpiewa, demoluje i przysysa się do czego może (w ciągu trzech minut do trzech rzeczy:)

czwartek, 24 marca 2011

Leo wymierzony

Dziś Leo był na kolejnym szczepieniu przeciw pneumokokom, i znowu był baaardzo dzielny. Przy okazji został zważony i zmierzony: otóż w wieku 8 miesięcy i 1 tydzień, Leo waży 8.800 g i ma 69,5 cm wzrostu. To oznacza, że jest ciut pod 50 centylem, nasz średniaczek.


Został też pochwalony za gibkość, stosowną tłustość i gładkość oraz  przepowiedziano nam, że Leo zacznie chodzić sporo przed ukończeniem roku, co akurat nie dziwi, widząc jego pęd do pionu. We'll see!

Oto Guliwer, trzyma nogi w jeziorze, a głowę na owcy:

wtorek, 22 marca 2011

Wknd w B.

Leo u Babci A., podczas gdy my bawiliśmy "na mieście".

 Wdrapywanie na kolana.

 Leo po sobotnim obiedzie ogląda Małysza, ekhm, jak prawdziwy Polak...

Leo śpi w gustownych beżach.

wtorek, 15 marca 2011

Słodki diabełek kończy 8 miesięcy

Tak go nazywamy - a oto dlaczego: no czyż nie diabełek??:)


... i nie słodki?


I najważniejsze - oto jak Leo biega i wstaje:)

sobota, 12 marca 2011

Powitanie wiosny

Sezon wiosenny uważamy za otwarty - została wypita pierwsza kawa i zjedzone pierwsze ciastko pod gołym niebem.

Z sąsiadami z Mokotowa:)

Fryteczka w Hard Rock Cafe na wzmocnienie w obliczu wiosennego przesilenia.


Ok, zjedzono nieco więcej niż jedną frytkę. Na wszelki wypadek...

 Musimy Leonardowi sprawić własny kaszkiet, bo wygląda bosko! (i nieco jak wujek Konrad)


Na śniadaniu pobasenowym w "Skwerze". Zaraz wjadą zupy:)

piątek, 11 marca 2011

Pion

Leo chce być w pozycji pionowej, od trzech dni (czyli ciut przed skończeniem 8 miesięcy) potrafi sam stanąć przy czymś, za co można się chwycić. Tu - pod stołem, przy półkach z garnkami, wspaniałe miejsce do eksploracji! (Zdjęcie trochę nieostre, ale Leo się jeszcze dość mocno chwieje...)

środa, 9 marca 2011

Szaleństwa pana Leonarda

Leo staje się coraz bardziej zwinny i samodzielny, dosłownie z dnia na dzień. Raczkuje, manipuluje, demoluje, a od wczoraj także STAJE sam np. przy stoliku lub kanapie. Nowa niania (fajna) zabiera go codziennie na godzinne przejażdżki po Łazienkach, które panicz przesypia. Jedzeniowo - moje zupy przegrywają ze słoikami, mimo że używam do nich bardzo drogą i bardzo ekologiczną pietruszkę). Tylko zęba ani widu.

Wspinaczka.

Leo na swoim zwariowanym dywanie z motywem "wieś" (choć ma ulice i fabrykę)

W brązach bardzo mu do twarzy.

Odchodzi gryzienie wszystkiego niewidzialnymi ząbkami.

A oto Leo i jego sobowtór. Przeraźliwy dźwięk, jaki wydaje nasz synek, jest zarezerwowany wyłącznie dla tego chłopca.