Strony

środa, 9 marca 2011

Szaleństwa pana Leonarda

Leo staje się coraz bardziej zwinny i samodzielny, dosłownie z dnia na dzień. Raczkuje, manipuluje, demoluje, a od wczoraj także STAJE sam np. przy stoliku lub kanapie. Nowa niania (fajna) zabiera go codziennie na godzinne przejażdżki po Łazienkach, które panicz przesypia. Jedzeniowo - moje zupy przegrywają ze słoikami, mimo że używam do nich bardzo drogą i bardzo ekologiczną pietruszkę). Tylko zęba ani widu.

Wspinaczka.

Leo na swoim zwariowanym dywanie z motywem "wieś" (choć ma ulice i fabrykę)

W brązach bardzo mu do twarzy.

Odchodzi gryzienie wszystkiego niewidzialnymi ząbkami.

A oto Leo i jego sobowtór. Przeraźliwy dźwięk, jaki wydaje nasz synek, jest zarezerwowany wyłącznie dla tego chłopca.

2 komentarze:

  1. król lew na swoim terenie :) w końcu chłopak ma z kim pogadać! A za tego motyla na pupie to nie będzie Was lubił.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. yyy.... zamalujemy w fotoszopie, a Wy będziecie milczeć na ten temat:)

    OdpowiedzUsuń