Strony

sobota, 31 lipca 2010

Saturday fever

Dziś nasz predator jest niezwykle aktywny - spędził praktycznie cały dzień na nogach (rękach), domagając się jedzenia i przytulania. Uhhh....


Tul, tul mnie!

Malutka chwila zadowolenia.

Coś mi się przylepiło do ramienia.


Wieczorna monsteroza.

piątek, 30 lipca 2010

Kolejna twarz Leonarda

By Wujek Okta:)


Wieczorem Leo został pod czujnym okiem Babci - DZIĘKUJEMY! - a my poszliśmy do kina na premierę "Inception" z Leonardem Di Caprio w  roli głównej:).

czwartek, 29 lipca 2010

2-tygodniowy predator (a.k.a. tufiter)

Leo ma 2 tygodnie! I uczcił to mega marudzeniem, związanym najprawdopodobniej z trudami trawienia. Ech, ciężkie jest życie malutkiego.
Kiedy wpadł do nas Wujek, predator był już spokojny i kompletnie rozmiękczony - wykończony kąpielą i (pierwszą) kolacją.

środa, 28 lipca 2010

I spacer

Dziś Leo otrzymał swój własny numer Pesel oraz po raz pierwszy wypróbował brykę - chyba się nadaje, bo anielsko przespał cały 10-minutowy spacer.

wtorek, 27 lipca 2010

Dzień z Ciocią K.

Pyszny dzień. Dziś do Leonarda przyjechała Ciocia K., później dołączyła do niej Babcia Ania. Chłopak otrzymał masę nowych wrażeń, gilgotek i komplementów, a jego rodzice - lodówkę pełną dietetycznych a smacznych danek. Dziękujemy!

Obopólny zachwyt.

 ... i siup! Do Babci.

 OK, gilgotki gilgotkami, ale kiedy będzie jeść?!

  Rąsie dramatyczne. (fot.: Ciocia K.)

Drzemka poobiednia (fot.: Ciocia K.)

Jednak jeszcze poproszę dokładkę (fot.: Ciocia K.)

poniedziałek, 26 lipca 2010

Doro, Joel & Kamil z wizytą u Leonarda

Wspaniale było zobaczyć Dorotkę i chłopaków! Kamil - teraz 8-miesięczny - zmienił się baaaardzo od czasu ostatniego spotkania w Beaune, i wyrósł z niego niezły podróżnik: przemierzył kawał Europy w czasie panujących ostatnio tropików i szalenie mu się to całe życie w drodze i zmiany krajobrazu podobają.

Leo macha do fotoreporterów.

 Taty i maluchy.

 Paweł obklejony z dwóch stron.

A zanim przyszli goście...:


 Wieczorem po kąpieli - mały Smurf:

niedziela, 25 lipca 2010

Faceci w bieli

Why so serious...

Zbliżenie na malutkiego

sobota, 24 lipca 2010

Leo - dzień 9

Dziś o 11.55 Leo zaczął 9 dzień życia. Wygląda, jakby miał już całkiem skonkretyzowane plany na przyszłość.



I spotkanie III stopnia z Martą i tycią Hanią.


 US3

piątek, 23 lipca 2010

Leo w domu

Wypuszczony z paki za dobre sprawowanie. Oby mu tak zostało.

Już za chwileczkę OOOUUUUT!

 Leo jest eskortowany do domu.

Mały ryk na powitanie.

... 4 pieluszki później.

 Błogość.

 Home made milk.

P.S. Dziś w B. są 34 st.C.

czwartek, 22 lipca 2010

Leo - 1 tydzień!

 Wreszcie możemy operować jakąś konkretną jednostką czasu:)

Żeby nie było: SYN.

środa, 21 lipca 2010

Leo - dzień 6

To dzień godny uwagi z co najmniej 2 powodów:
- jako rocznica urodzin E. Hemingwaya :)
- oraz data premierowego karmienia piersią małego Leo!





wtorek, 20 lipca 2010

Leo - dzień 5

Dziś Leo dostał pierwsze ludzkie śniadanie, jeszcze w wersji light, więc nie zaspokoiło jego wielkiego apetytu. To był po prostu żart jakiś - a to, co myśli o podawaniu mu zaledwie 2 ml mleka, wykrzyczał! Ostatecznie chwilowo zadowolił się smoczkiem. Dziś Leo został też zapisany jako nowy obywatel w USC.





Isn't HE lovely!?


poniedziałek, 19 lipca 2010

Leo - dzień 4

Leo dzielny jak lew - ma się coraz lepiej, za kilka dni wraca do domu. Na razie zna go tylko z opowieści...




niedziela, 18 lipca 2010

It's beautiful! To jest piękne!

...ale zanim do czegokolwiek doszło...

Etap 1: Robienie dobrej miny... "Jeszcze tylko dwa łyczki kawuni i ukąsek kanapuni, słoneczko..."

Etap 2: Zaprzeczenie... "Zrobisz mi jeszcze jedno zdjęcie, a wsadzę ci ten stojak wiesz gdzie..."

Etap 3: Strach... "Proszę, zapytaj Panią doktor czy możemy to przełożyć na 2016-ty"

i...

Etap 4: SZCZĘŚCIE !!!




Leonard Paweł Stempniak - urodzony 15 lipca 2010, o godz. 11.55

środa, 14 lipca 2010

To już jutro...

...a dziś dzień chilloutu - w miarę możliwości:)

Śniadanko u Państwa S. - smaczne i zdrowe:)

Dwie (trzy?) kulki

Waniliowo-miętowe

Kobieta upadła - pije Karmi na ulicy