A Leo z Babciami to miał jak cesarz - noszony, karmiony smakołykami, spacerowany, zabawiany... Nic dziwnego, że zupełnie nie okazywał oznak tęsknoty za mamą i tatą.
Ale, drogie Babcie, wiecie co oznacza ten sukces testowego wyjazdu na jeden weekend...?:)
Leo, Babcia A. i Pan Sz.
Leo i ań-ań
Samodzielne jedzenie kaszki na dwie łyżki
Jesienny park w styczniu (i serduszko WOŚP)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz