Pola - jak widać - robi się zupełnie urocza; ma ciemnoniebieskie, jeszcze nieco opuchnięte oczęta i ciemne włosy. Skóra na buzi i reszcie ciałka robi się też coraz ładniejsza, choć mocno jeszcze żółta. Pola wykazuje się na razie charakterem łagodnym i miłosiernym - płacze właściwie tylko wtedy, kiedy zbyt opieszale szykujemy Jej bufet. Oczywiście to są nasze pobożne życzenia, bo "charakter" u takiego malca jeszcze nie występuje - Pola śpi praktycznie cały czas. W nocy robi sobie dłuższe przerwy między karmieniami (4-5 godzin), więc jesteśmy nawet wyspani! Na szczęście Leo ma mocny, zdrowy sen, i popiskiwanie Siostry go nie budzi. Jest nadal chudziutka, ale już zaczęła odzyskiwać wagę, po spadku do 2.750 g w dniu wyjścia do domu - dziś waży ponad 2.800 g.
Leo jest z nami w domu - zwolnienie chorobowe z przedszkola - ale może dzięki temu szybciej przyzwyczai się do Poli. Choć bywa ciężko - czasem mało delikatnie opiera się o nią lub włazi do jej łóżeczka, generalnie ma też czas buntu i negacji: wielkie i pochłaniające czas i siły opory w codziennych czynnościach jak przewijanie, przebieranie czy kąpiel. Sama obecność Poli raczej go cieszy - np. pięknie się z nią wita, kiedy wraca do domu. Pilnowanie Lea spada teraz na Tatę i Babcię Lea - bo Mama karmi Polę, poza tym ma jeszcze niezagojoną dziurę w brzuchu plus "sparaliżowaną" nogę bardzo utrudniającą chodzenie nawet po domu. No ale z każdym dniem będzie (MUSI być) lepiej!
Buzia nawet jakby tłuściutka
Skarpeta - trening opiekuńczości
P.S. Wielkie podziękowania Babci H. za zaangażowanie w opiekę nad Leo w tych dniach! Inaczej byśmy się nie pozbierali:)