Leo jest z nami w domu - zwolnienie chorobowe z przedszkola - ale może dzięki temu szybciej przyzwyczai się do Poli. Choć bywa ciężko - czasem mało delikatnie opiera się o nią lub włazi do jej łóżeczka, generalnie ma też czas buntu i negacji: wielkie i pochłaniające czas i siły opory w codziennych czynnościach jak przewijanie, przebieranie czy kąpiel. Sama obecność Poli raczej go cieszy - np. pięknie się z nią wita, kiedy wraca do domu. Pilnowanie Lea spada teraz na Tatę i Babcię Lea - bo Mama karmi Polę, poza tym ma jeszcze niezagojoną dziurę w brzuchu plus "sparaliżowaną" nogę bardzo utrudniającą chodzenie nawet po domu. No ale z każdym dniem będzie (MUSI być) lepiej!
Buzia nawet jakby tłuściutka
Skarpeta - trening opiekuńczości
P.S. Wielkie podziękowania Babci H. za zaangażowanie w opiekę nad Leo w tych dniach! Inaczej byśmy się nie pozbierali:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz