Cała akcja przebiegła sprawniej niż mogliśmy przypuszczać, teraz jest już niemal zupełnie domowo, a lodówka pełna przed jutrzejszym świętem. Domek wyszorowany na glanc, okolica zbadana, Leonard zapisany do przychodni. Oto jak wyglądały nasze pierwsze dni na bajkowym Mokotowie:
Pierwsze popołudnie na pakach
Michcio, jeden z dzielnych tragarzy
W jesiennych Łazienkach
Wędrujemy, a pogoda piękna
Z panem Ch.
Syntetyzujemy witaminę D3
Lunczyk












