Leo jest coraz bardziej wymagającym kompanem - jego cierpliwość jest niewielka, a ciekawość i chętki ogromne. Są dramaty w chwilach odebrania czegoś (np. klapka, który Leo uwielbia skraść i gryźć). Jest wymuszanie buczeniem "na rączki". Jest deptanie po ludziach, gdy ci tylko się ułożą, żeby poczytać książkę lub podrzemać - Leo uwielbia tarzać się po nas. Niechętnie chodzi spać, mimo że jest ewidentnie zmęczony - ale jest tyle ciekawych rzeczy do rozwalenia... Więc ląduje w łóżku ostatnio po 22.
Nasze próby zakazywania mu pewnych rzeczy - np. surowy zakaz dotykania kabli - nie są respektowane, Leo chyba naprawdę nie rozumie, że czegoś nie wolno, bo śmieje się, kiedy zabieramy jego łapki z zakazanych rejonów. Podobnie nieposkromiona jest potrzeba ryzykownego wspinania się na oparcie kanapy...
A jednocześnie Leo umie się świetnie sam długo bawić - gdy jest wyspany w i humorze: samochodzikiem, kółeczkami, skuterem, butelkami plastikowymi, pokrywką od garnka, skarpetami, które się suszyły....
Zmierzając do pointy: dziś nabyliśmy "światowy bestseller" - "Wychowywanie chłopców":)