Mamy szczęście! Wylot na dawno zaplanowane wiosenne wakacje u Sebka, Ewy i Jasia w Genewie wypadł w I dzień przywrócenia lotów po pamiętnym wybuchu wulkanu na Islandii, który raczył wypuścić nad całą Europę chmurę paskudnego dymu i unieruchomił całą okolicę. Ależ był nerw. I radość! A potem emocje już tylko rosły. Zamiast leniwego lansowania się po bulwarach Genewy, tydzień okazał się bardzo intensywny i pełen wrażeń oraz zdecydowanie bardziej francuski niż szwajcarski. Ciepło, smacznie, pięknie! Plus niezwykłe spotkanie z Dorotką, Joelem i Kamilem między winnicami Burgundii.
Hemingway podczas całej podróży zachowywał się wzorowo, będzie godnym spadkobiercą dziedzictwa kultury europejskiej :)
W Beaune z Sebkiem, Ewą i Jasiem
Ploteczki
Wieczorem: aperitif w Magne les VillersMalowniczość
Wino wyrosłe na tej ziemi da się pićŚmiesznie to będzie dopiero jak będę wstawać, hyhy
W Dijon, zaraz po kupieniu musztardy
Sexi mama stajla:)
Odbijamy się w szybach w Dijon
Szczęśliwi ludzie piją zimną kolkę:)
Pyszna poranna kawa u nas w Satigny ;)
Popołudnia spędza się żeglując po lac Léman, a co!
Zrelaksowany sternik & vino rose
Na tle pocztówki z Annecy
Piknik w Annecy
O, taki widok mieliśmy jedząc kanapkęWięcej zdjęć tutaj










































