Marcowy weekend w Sopocie, u Cioci Joanny i Wujka Leszka ;). Już po 9 godzinach od wyjazdu z B., trzech kanapkach, batoniku oraz "Przekroju" przeczytanym łącznie ze stopką, znalazłam się na ul. Haffnera. I się zaczęło:)

SPATIF, w tle brzmi występ Tymona T. & Konjo.

After(the)party, o czym świadczą cekiny. I poniekąd - kot.

Zapomniałam się przebrać w bikini do tego ujęcia:/

Na kawie zbożowej w Spółdzielni Literackiej, bo PADA.

Brunchyk w Versalce, PADA.

Na molo pusto, hura, bo PADA:)
Foto by Joanna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz