Leo ma epizody złości. Chyba w związku z uziemieniem w domu - leczymy przewlekłe kataro-kaszle i siedzimy w chacie bez żłobka i spacerów. No więc Leo rozpiera energia i kiedy się rozszaleje i np. skacze na nas lub na Polę, lub rozrzuca zabawki, a my zaczynamy go strofować - wybucha złość. Jest wtedy szkaradna minka, bywają próby ugryzienia, krzyki, i jest też werbalizacja emocji: "we-ge-ge", wypowiedziane z taką intonacją, że nie można mieć wątpliwości, że jest to paskudny bluzg!
Zaproponowałam mu, że w chwili złości może podrzeć lub pognieść kartkę, zobaczymy czy to zadziała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz