Wigilia w tym roku wypadała w poniedziałek więc teoretycznie okres świąteczny zaczynał się od soboty. Tymczasem my zaczęliśmy go z wysokiego C Lea (gdzie "C" to Celsjusz, a konkretnie 40) i kaszlem Poli. Czyli wizyta u doktora i worek medykamentów.
Leo spisał się koncertowo jako elf. Z wielkim zaangażowaniem rozdawał prezenty od Mikołaja. A było ich sporo w tym roku...
 |
| Leo is not impressed |
 |
| II dzień Świąt |
Dla Poli były to pierwsze Święta w ogóle. Dla Lea były to pierwsze Święta, w które był tak zaangażowany emocjonalnie (prezenty! Mikołaj! choinka! pierniczki!).
Mimo ton wysmarkanych chusteczek, to były udane Święta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz