Po raz drugi braliśmy udział w tradycyjnej imprezie ciasteczkowej u Marty, Darka i Julii. Tym razem Leo był już aktywnym uczestnikiem zabaw - wypróbował wszystkie gadżety Julki, dał się obściskiwać starszej koleżance i nielegalnie pożarł kilka ciastek. Tak się nakręcił, że usypianie w domu trwało 1,5 godziny...
A dla porównania - tak wyglądała impreza ciasteczkowa a.d. 2010:
http://bebe-hemingway.blogspot.com/2010/12/impreza-ciasteczkowa.html
Idziemy - w tym roku wcale nie przez śniegi
Z Adamem w królestwie Julki
Dekorejszyn
Juhuuuu, imprezaaaa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz